Mobilizacja w zespole kołobrzeskim jest duża. Wszyscy liczą na przedłużenie serii do 3 spotkań i powrót na decydujące starcie do Zgorzelca.
W pierwszym meczu ''Czarodzieje z Wydm'' potrafili odrobić nawet 18 punktowy deficyt i doprowadzić do zaciętej i emocjonującej końcówki. Omni Smith, Łukasz Wichniarz, Piotr Stelmach oraz Adam Harington raz po raz dziurawili kosz rywali rzutami zza linii 6.25 m- 11/17 za 3 w 2 połowie!
Pomimo bardzo wąskiej rotacji w zespole kołobrzeskim (5 zawodników zagrało ponad 30 minut, pozostali jedynie krótkie epizody) nasz zespół wytrzymał bardzo dobrze poniedziałkowy mecz pod względem kondycyjnym. Dodatkowo pod koszem podwajany był najlepszy strzelec PLK, zawodnik Turowa Michael Wright, którego skuteczność w drugich 20 minutach znacznie spadła.
Jeśli swój wkład w grę zwiększy Brandon Brown, skupiając się na grze, a nie na kwestionowaniu decyzji arbitrów szanse kotwiczan jeszcze bardziej wzrosną.
Kotwica Kołobrzeg po fantastycznej walce przegrała w Zgorzelcu z Turowem 80:83. Czas na wielki rewanż już w najbliższy czwartek o godzinie 19:00 w Hali Milenium.
Namawianie do przybycia na halę Milenium wydaje się wręcz zbyteczne- Kotwica pokazała ''lwi pazur'' i na pewno nie odda meczu w Kołobrzegu bez walki.
Przypomnijmy, że już raz udało się w obecnych rozgrywkach wygrać z zespołem v-ce mistrzów Polski.3 listopada 2009 roku Kotwica we własnej hali pokonała Turów 73:63.Kołobrzeżan do sukcesu poprowadził wówczas Piotr Stelmach - zdobywca 22 punktów(4/7 za 3) i autor 7 zbiórek. Powtórka mile widziana.
Apeluję do fan klubu kibica o stworzenie równie dobrego dopingu jak w starciu z Polonią 2011 Warszawa. Niech nasi koszykarze wiedzą, że mają duże wsparcie w swoich fanach !!!
czwartek, 22 kwietnia 2010
niedziela, 28 marca 2010
Pyrrusowe zwycięstwo Polonii w Kołobrzegu. Kotwica utrzymała się w PLK!!!!
Kotwica przegrała w meczu mającym dramatyczny przebieg z Polonią 2011 po dogrywce 81:82 , ale obroniła 4 punktową zaliczkę z pierwszego meczu rozegranego w Warszawie i utrzymała się w gronie elity polskiej koszykówki!
Sobotni mecz obie drużyny rozpoczęły w następujących składach:
Kotwica:Smith, Harrington, Wichniarz, Stelmach oraz Harris.
Polonia 2011: Berisha , Śnieg, Lewandowski, Karwowski, Bigus.
Kołobrzeżanie rozpoczęli to arcyważne starcie dla układu ligowej tabeli nerwowo, podobnie jak i goście.Wydawać się mogło, że obie drużyny paraliżuje stawka spotkania.Pierwsze punkty z obwodu zdobył Harington, potem punkty dołożył Omni Smith i po 3 minutach było 5:2 dla ''Czarodziejów z Wydm''.W grze dominował głównie chaos, czego wynikiem były pudła Stelmacha, Haringtona oraz Wichniarza zza łuku oddalonego od kosza o 6,25 m.Co gorsza filar Kotwicy Łukasz Wichniarz szybko złapał 2 faule, co mogło mieć dla gospodarzy przykre konsekwencje w dalszej części gry.Bardzo aktywny był za to Omni Smith, który mocno uprzykrzał życie rozgrywającym z Warszawy. Po jego przechwycie i punktach z pod kosza Kotwica po 5 minutach prowadziła 11:4. Wtedy czas dla stołecznego zespołu zaordynował trener Mladen Starcevic. Po czasie dla Polonii 2011 byliśmy świadkami min. ciekawej akcji penetrującej Bartka Diduszko zakończonej rzutem z drugiej strony tablicy( tzw.reverse layup )oraz podkoszowych popisów jak zwykle walecznego Harrisa. Kwartę celną trójką równo z końcową syreną zakończył zawodnik gości Piotr Pamuła.Bo 10 minutach 20: 14 dla Kotwy.
W drugiej odsłonie z dobrej strony pokazał się rezerwowy Brandon Brown, z obwodu punkty zdobył Omni Smith ,a Polonia popełniała banalne błędu w ataku. Tablica świetlna wskazywała wynik 31:24 na korzyść gospodarzy i wydawało się jakby wszystko szło według idealnego dla Kotwicy planu. Niestety w szeregi ''Czarodziejów z Wydm'' wdało się rozprężenie, z czego skrzętnie skorzystali rywale.Do remisu 31:31 doprowadził rzutem z obwodu Jarosław Mokros. Trio Berisha, Śnieg, Karwowski skuteczną grą wyprowadziło gości na prowadzenie. Polonia 2011 prowadziła po 20 minutach 40 : 38 i poczuła swoją szansę na ogranie Kotwicy.
III kwartę z wysokiego ''C'' rozpoczęła Kotwica. Swoją grę poprawił kapitan Piotr Stelmach( do przerwy 0/2 za 2 0/3 za 3).Do jego poziomu dostroił się Omni Smith - efekty przyszły błyskawicznie i Kołobrzeżanie znów wyszli na prowadzenie (55:51).Swoje '' 3 grosze '' dołożył energetyczny Brown, który najpierw dobił wsadem niecelny rzut Harrisa, a potem zakończył smeczem akcję pozycyjną.Po stronie gości odgryzał się doświadczony Karwowski oraz Tomasz Śnieg. Wynik 45:43 po trzech aktach tego spektaklu pokazywał jak zażarty jest to bój o pozostanie w lidze.
IV kwarta wydawało się, że ostatnia w całym spotkaniu początkowo pod dyktando Kotwicy. Smith, Wichniarz,Harris, Stelmach pomimo bardzo wąskiej rotacji i nawarstwiającego się zmęczenia w przekroju całego meczu wypracowali kilkupunktowe prowadzenie . Na niekorzyść Polonii działała słabsza forma rzutowa Berishy (1/6 za 3 w całym meczu) oraz niewidoczny Rafał Bigus, który przez całę spotkanie nie oddał ani jednego rzutu z gry!Ciężar gry w tym wypadku wzięli na siebie Śnieg, Karwowski i Lewandowski, którzy trzymali stołecznych cały czas w grze. na kilkanaście sekund przed końcem IV kwarty przy stanie 73:70 dla gospodarzy na linii rzutów osobistych stanął Łukasz Wichniarz... i spudłował dwukrotnie!!!W odpowiedzi z końcową syreną trafił niesamowity Karwowski, doprowadzając do furii kibiców Kotwicy.
Dodatkowe 5 minut zarządzone przez arbitrów było bardzo nerwowe. Po trójce nieskutecznego wcześniej Berishy, wydawało się nawet, że Polonię stać na odrobienie strat z pierwszego spotkania i ''zdobycie Kołobrzegu''. Wtedy jednak zrehabilitowali się strzelcy- ważne trójki trafili Harington ( w całym meczu jedyne 3/9 za 3 ) i Łukasz Wichniarz.Przy stanie 80:82 podobnie jak w przypadku końcówki 4 kwarty na linii 4,20 m stanął Wichniarz... i spudłował pierwszy rzut wolny.Paradoksalnie może to i dobrze, ponieważ w przypadku 2 dogrywki handicap z pierwszego meczu mógłby okazać się dla Kotwicy niewystarczający...
A tak Kotwica mimo minimalnej porażki zdołała utrzymać przewagę z pierwszego meczu i zapewniła sobie byt w ekstraklasie na kolejny sezon.
Na duże słowa uznania zasłużyła kołobrzeska publiczność, która w dużej liczbie stawiła się na hali. Dodatkowo Fan Club Kotwicy przez cały mecz nie ustawał w dopingu pomagając naszej drużynie w tym istotnym spotkaniu. Oby podobną oprawę miał następny mecz w hali Milenium już w fazie pre play-offs !!
Sobotni mecz obie drużyny rozpoczęły w następujących składach:
Kotwica:Smith, Harrington, Wichniarz, Stelmach oraz Harris.
Polonia 2011: Berisha , Śnieg, Lewandowski, Karwowski, Bigus.
Kołobrzeżanie rozpoczęli to arcyważne starcie dla układu ligowej tabeli nerwowo, podobnie jak i goście.Wydawać się mogło, że obie drużyny paraliżuje stawka spotkania.Pierwsze punkty z obwodu zdobył Harington, potem punkty dołożył Omni Smith i po 3 minutach było 5:2 dla ''Czarodziejów z Wydm''.W grze dominował głównie chaos, czego wynikiem były pudła Stelmacha, Haringtona oraz Wichniarza zza łuku oddalonego od kosza o 6,25 m.Co gorsza filar Kotwicy Łukasz Wichniarz szybko złapał 2 faule, co mogło mieć dla gospodarzy przykre konsekwencje w dalszej części gry.Bardzo aktywny był za to Omni Smith, który mocno uprzykrzał życie rozgrywającym z Warszawy. Po jego przechwycie i punktach z pod kosza Kotwica po 5 minutach prowadziła 11:4. Wtedy czas dla stołecznego zespołu zaordynował trener Mladen Starcevic. Po czasie dla Polonii 2011 byliśmy świadkami min. ciekawej akcji penetrującej Bartka Diduszko zakończonej rzutem z drugiej strony tablicy( tzw.reverse layup )oraz podkoszowych popisów jak zwykle walecznego Harrisa. Kwartę celną trójką równo z końcową syreną zakończył zawodnik gości Piotr Pamuła.Bo 10 minutach 20: 14 dla Kotwy.
W drugiej odsłonie z dobrej strony pokazał się rezerwowy Brandon Brown, z obwodu punkty zdobył Omni Smith ,a Polonia popełniała banalne błędu w ataku. Tablica świetlna wskazywała wynik 31:24 na korzyść gospodarzy i wydawało się jakby wszystko szło według idealnego dla Kotwicy planu. Niestety w szeregi ''Czarodziejów z Wydm'' wdało się rozprężenie, z czego skrzętnie skorzystali rywale.Do remisu 31:31 doprowadził rzutem z obwodu Jarosław Mokros. Trio Berisha, Śnieg, Karwowski skuteczną grą wyprowadziło gości na prowadzenie. Polonia 2011 prowadziła po 20 minutach 40 : 38 i poczuła swoją szansę na ogranie Kotwicy.
III kwartę z wysokiego ''C'' rozpoczęła Kotwica. Swoją grę poprawił kapitan Piotr Stelmach( do przerwy 0/2 za 2 0/3 za 3).Do jego poziomu dostroił się Omni Smith - efekty przyszły błyskawicznie i Kołobrzeżanie znów wyszli na prowadzenie (55:51).Swoje '' 3 grosze '' dołożył energetyczny Brown, który najpierw dobił wsadem niecelny rzut Harrisa, a potem zakończył smeczem akcję pozycyjną.Po stronie gości odgryzał się doświadczony Karwowski oraz Tomasz Śnieg. Wynik 45:43 po trzech aktach tego spektaklu pokazywał jak zażarty jest to bój o pozostanie w lidze.
IV kwarta wydawało się, że ostatnia w całym spotkaniu początkowo pod dyktando Kotwicy. Smith, Wichniarz,Harris, Stelmach pomimo bardzo wąskiej rotacji i nawarstwiającego się zmęczenia w przekroju całego meczu wypracowali kilkupunktowe prowadzenie . Na niekorzyść Polonii działała słabsza forma rzutowa Berishy (1/6 za 3 w całym meczu) oraz niewidoczny Rafał Bigus, który przez całę spotkanie nie oddał ani jednego rzutu z gry!Ciężar gry w tym wypadku wzięli na siebie Śnieg, Karwowski i Lewandowski, którzy trzymali stołecznych cały czas w grze. na kilkanaście sekund przed końcem IV kwarty przy stanie 73:70 dla gospodarzy na linii rzutów osobistych stanął Łukasz Wichniarz... i spudłował dwukrotnie!!!W odpowiedzi z końcową syreną trafił niesamowity Karwowski, doprowadzając do furii kibiców Kotwicy.
Dodatkowe 5 minut zarządzone przez arbitrów było bardzo nerwowe. Po trójce nieskutecznego wcześniej Berishy, wydawało się nawet, że Polonię stać na odrobienie strat z pierwszego spotkania i ''zdobycie Kołobrzegu''. Wtedy jednak zrehabilitowali się strzelcy- ważne trójki trafili Harington ( w całym meczu jedyne 3/9 za 3 ) i Łukasz Wichniarz.Przy stanie 80:82 podobnie jak w przypadku końcówki 4 kwarty na linii 4,20 m stanął Wichniarz... i spudłował pierwszy rzut wolny.Paradoksalnie może to i dobrze, ponieważ w przypadku 2 dogrywki handicap z pierwszego meczu mógłby okazać się dla Kotwicy niewystarczający...
A tak Kotwica mimo minimalnej porażki zdołała utrzymać przewagę z pierwszego meczu i zapewniła sobie byt w ekstraklasie na kolejny sezon.
Na duże słowa uznania zasłużyła kołobrzeska publiczność, która w dużej liczbie stawiła się na hali. Dodatkowo Fan Club Kotwicy przez cały mecz nie ustawał w dopingu pomagając naszej drużynie w tym istotnym spotkaniu. Oby podobną oprawę miał następny mecz w hali Milenium już w fazie pre play-offs !!
piątek, 26 marca 2010
Czy Polonia 2011'' zatopi'' Kotwicę (?)
O tym meczu w kontekście utrzymania się w gronie drużyn PLK mówiło się od kilku tygodni. I rzeczywiście jeśli Kotwica triumfuje w sobotni wieczór lub przegra różnicą najwyżej 3 punktów i obroni tym samym zaliczkę z pierwszego meczu tych drużyn to pozostanie w elicie na następny sezon!!!
Kotwica , która plasuje się na 12 miejscu w tabeli PLK nie jest jeszcze pewna utrzymania.Bezpośrednio z ''Czarodziejami z Wydm'' o ostatnie niezagrożone karną degradacją miejsce rywalizuje właśnie Polonia 2011.
Najbliższy rywal Kotwicy Kołobrzeg to obok naszych pupili najmłodsza kadrowo drużyna w całej stawce.Liderzy zespołu to:świeżo upieczony reprezentant Polski Dardan Berisha ( średnio 16,3 pkt, 3 zb., 3 as. na mecz)oraz doświadczony Leszek Karwowski ( 16,6 pkt. , 4,8 zb.) Dzielnie są wspierani przez młodego , zdolnego rozgrywającego Tomasza Śniega ( 12,4 pkt,. , 4,3 as.)oraz weterana podkoszowego Rafałą Bigusa (7,7 pkt. , 7, 4 zb.) Kto jak kto, ale Rafał ( niegdyś między innymi mistrz Czech z zespołem CEZ Nymburg i czołowy center PLK w barwach Kotwicy)będzie chciał się korzystnie zaprezentować na ''starych śmieciach''. Pojedynki tego masywnego centra z naszym świetnie przygotowanym motorycznie liderem drużyny D.Harrisem mogą być bardzo ważnym czynnikiem w najbliższym meczu.
Zespół trenera Mladena Starcevicia charakteryzuje się dobrym przygotowaniem wydolnościowym oraz taktycznym.Braki w umiejętnościach warszawianie najczęściej nadrabiają ambicją oraz zaangażowaniem do ostatnich minut meczu.
Do sobotniego starcia Polonia 2011 przystąpi podbudowana zwycięstwem w derbach z Polonią 93:86.Sukces to tym większy ,ze zespół musiał radzić sobie radzić bez dwóch ważnych graczy z rotacji(Piotra Pamuły i Jarosława Mokrosa), którzy brali w tym czasie udział w turnieju finałowym Mistrzostw Polski Juniorów we Włocławku.
Przypomnijmy, że w pierwszym meczu rozegranym 13 grudnia 2009 r w warszawskiej hali ''Koło'' po zaciętej walce zwyciężyła Kotwica 83:79.W drużynie gospodarzy najskuteczniejszy był Dardan Berisha (22pkt), a ''Czarodziejów z Wydm'' do sukcesu poprowadził Darrel Harris( 25 pkt, 10 zb.)Czy mr. double-double wraz z kolegami z zespołu w najbliższy weekend zrealizuje cel na obecny sezon. Przekonamy się w sobotę 27 marca o 18 w hali ''Milenium''.
I teraz jeszcze mój osobisty apel. Niech hala tak jak bywało często w ubiegłych sezonach ''żyje'' cały mecz wydarzeniami na parkiecie! W końcu Kotwica jest jedna!Dajmy szansę( i tu zwracam się w kierunku kibiców szczególnie związanych z piłkarską sekcją) nowemu zarządowi klubu - on na pewno chce polepszyć relację na linii kibice- klub. Niech wróci ten wspaniały, gorący doping, który miejmy nadzieję poniesie naszych do triumfu w starciu z Polonią 2011.
Kotwica , która plasuje się na 12 miejscu w tabeli PLK nie jest jeszcze pewna utrzymania.Bezpośrednio z ''Czarodziejami z Wydm'' o ostatnie niezagrożone karną degradacją miejsce rywalizuje właśnie Polonia 2011.
Najbliższy rywal Kotwicy Kołobrzeg to obok naszych pupili najmłodsza kadrowo drużyna w całej stawce.Liderzy zespołu to:świeżo upieczony reprezentant Polski Dardan Berisha ( średnio 16,3 pkt, 3 zb., 3 as. na mecz)oraz doświadczony Leszek Karwowski ( 16,6 pkt. , 4,8 zb.) Dzielnie są wspierani przez młodego , zdolnego rozgrywającego Tomasza Śniega ( 12,4 pkt,. , 4,3 as.)oraz weterana podkoszowego Rafałą Bigusa (7,7 pkt. , 7, 4 zb.) Kto jak kto, ale Rafał ( niegdyś między innymi mistrz Czech z zespołem CEZ Nymburg i czołowy center PLK w barwach Kotwicy)będzie chciał się korzystnie zaprezentować na ''starych śmieciach''. Pojedynki tego masywnego centra z naszym świetnie przygotowanym motorycznie liderem drużyny D.Harrisem mogą być bardzo ważnym czynnikiem w najbliższym meczu.
Zespół trenera Mladena Starcevicia charakteryzuje się dobrym przygotowaniem wydolnościowym oraz taktycznym.Braki w umiejętnościach warszawianie najczęściej nadrabiają ambicją oraz zaangażowaniem do ostatnich minut meczu.
Do sobotniego starcia Polonia 2011 przystąpi podbudowana zwycięstwem w derbach z Polonią 93:86.Sukces to tym większy ,ze zespół musiał radzić sobie radzić bez dwóch ważnych graczy z rotacji(Piotra Pamuły i Jarosława Mokrosa), którzy brali w tym czasie udział w turnieju finałowym Mistrzostw Polski Juniorów we Włocławku.
Przypomnijmy, że w pierwszym meczu rozegranym 13 grudnia 2009 r w warszawskiej hali ''Koło'' po zaciętej walce zwyciężyła Kotwica 83:79.W drużynie gospodarzy najskuteczniejszy był Dardan Berisha (22pkt), a ''Czarodziejów z Wydm'' do sukcesu poprowadził Darrel Harris( 25 pkt, 10 zb.)Czy mr. double-double wraz z kolegami z zespołu w najbliższy weekend zrealizuje cel na obecny sezon. Przekonamy się w sobotę 27 marca o 18 w hali ''Milenium''.
I teraz jeszcze mój osobisty apel. Niech hala tak jak bywało często w ubiegłych sezonach ''żyje'' cały mecz wydarzeniami na parkiecie! W końcu Kotwica jest jedna!Dajmy szansę( i tu zwracam się w kierunku kibiców szczególnie związanych z piłkarską sekcją) nowemu zarządowi klubu - on na pewno chce polepszyć relację na linii kibice- klub. Niech wróci ten wspaniały, gorący doping, który miejmy nadzieję poniesie naszych do triumfu w starciu z Polonią 2011.
Oby Bartek Diduszko (w locie z piłką) przypomniał sobie w tym meczu jak ważnym jest graczem dla ''Czarodziejów z Wydm''.
(źródło foto: www wiadomości 24.pl )
środa, 17 marca 2010
Kotwica bez atutów i siły ognia. zderzyła się z ''gdyńskim murem''.
Kotwica Kołobrzeg poniosła bardzo dotkliwą 46 punktową porażkę z zespołem aktualnego mistrza Polski i lidera tabeli PLK Asseco Prokom Gdynia 57:103.Kołobrzeżanie do wtorkowego spotkania przystąpili bez dwóch czołowych , ''pierwszo piątkowych ''graczy- Darrel'a Harrisa i Adama Haringtona.
Kotwica więc rozpoczęła wtorkowe zawody w składzie: Smith, Diduszko, Wichniarz, Stelmach oraz Freeman.Wyjściową piątkę mistrzów Polski tworzyli: L.Harington, Logan, Szczotka, Jagla, a także Warda.
Mecz rozpoczął się od nerwowej gry w ataku obu zespołów. Pierwsi stres opanowali ''Czarodzieje z wydm'' i w 2 minucie meczu po trójce Piotra Stelmacha wyszli na prowadzenie 3:1.Jak się potem okazało, było to pierwsze... i zarazem jedyne prowadzenie gospodarzy w tym spotkaniu. Na niemrawe akcje Kotwicy, Asseco odpowiadało trójkami Jagli, Logana czy punktami z rzutów osobistych Wardy. Co gorsza w ekipie ''Czarodziejów z Wydm'' z każdą minutą był coraz bardziej widoczny brak opoki podkoszowej-Darrel'a Harrisa oraz błyskotliwego strzelca Adama Harington'a. Nieudane akcje Stelmacha, Wichniarza i Freeman'a były wodą na młyn dla lidera PLK. W 5 minucie po trójce Logana było już 3:15 i jasne się stało , że gospodarze w tym meczu będą jedynie statystować.Po pierwszej kwarcie na tablicy widniał wynik 13:29, który był odzwierciedleniem różnicy w jakości gry obu zespołów.
Drugą kwartę z dużą ochotą rozpoczęła Kotwica, która m.in po punktach wprowadzonego w trakcie pierwszej kwarty meczu Brandona Browna, skutecznej defensywie Freeman'a prowadziła w niej 7:5. Szybko zareagował szkoleniowiec gości Thomas Pacesas i poprosił o czas dla swojej drużyny.Po czasie na żądanie punkty dla Asseco Prokomu Gdynia z otwartych pozycji zdobywali Ewing i Zamojski.Kotwica znajdowała jednak luki w obronie rywali i wykonywała skuteczne akcje wieńczone punktami zdobytymi przez Freeman'a (wsad po przechwycie), Omni Smitha czy Szymona Rducha.Efektowne akcje alley-oops Dawid Bręka z Brandonem Brownem podrywały nawet na chwilę publiczność w hali Milenium.Tymczasem Asseco Gdynia korzystając z ogromnego potencjału na ławce rezerwowych szachowała wszystkimi graczami, szukając swoich przewag. Pod koniec pierwszej połowy popis gry dał Ronnie Burrel kończąc akcje wsadami.Wynik 34:56 po 20 minutach gry mówi wiele o obronie kołobrzeżan we wtorkowy wieczór.
Druga połowa to używając terminologii piłkarskiej mecz do ''jednej bramki'' Goście z każdą minutą powiększali swoje prowadzenie,a Kotwica sporadycznie odpowiadała punktami Smith'a oraz Brown'a.Adam Łapeta, Adam Hrycaniuk oraz Radko Warda tak zmęczyli podkoszowych '' Czarodziejów z Wydm'', że za zbędne Pacesas uznał wprowadzanie do gry swojego asa atutowego- trzeciego strzelca Euroligi Quintela Woods'a.
W końcówce meczu trener ''Czarodziejów z Wydm'' pozwolił posmakować ekstraklasowej koszykówki Bartoszowi Matysowi( w 36 minucie), a także chwilę później Wojciechowi Złotemu oraz Marcinowi Chmielewskiemu.
Podkreślić należy , że pomimo 46 punktowej- najwyższej porażki w historii meczów w ramach rogrywek PLK Kotwicy na własnym parkiecie, pozytywnie na wydarzenia na parkiecie reagował fan klub gospodarzy głośno dopingując swoich pupili.
Oby takie akcenty powtórzone zostały 27 marca,kiedy to miejmy nadzieję w kompletnym składzie Kotwica przystąpi do meczu z Polonią 2011.
A tymczasem w najbliższy weekend najlepsi koszykarze w Polsce przenoszą się na Lubelszczyznę , gdzie zostanie rozegrany Mecz Gwiazd 2010 roku w Lublinie.Przypomnijmy, że z obozu ''Czarodziejów z Wydm'' zobaczymy Piotra Stelmacha ( pierwsza piątka Północy) oraz naszego najlepszego strzelca i lidera klasyfikacji zbiórek PLK Darell'a Harris'a.
Kotwica więc rozpoczęła wtorkowe zawody w składzie: Smith, Diduszko, Wichniarz, Stelmach oraz Freeman.Wyjściową piątkę mistrzów Polski tworzyli: L.Harington, Logan, Szczotka, Jagla, a także Warda.
Mecz rozpoczął się od nerwowej gry w ataku obu zespołów. Pierwsi stres opanowali ''Czarodzieje z wydm'' i w 2 minucie meczu po trójce Piotra Stelmacha wyszli na prowadzenie 3:1.Jak się potem okazało, było to pierwsze... i zarazem jedyne prowadzenie gospodarzy w tym spotkaniu. Na niemrawe akcje Kotwicy, Asseco odpowiadało trójkami Jagli, Logana czy punktami z rzutów osobistych Wardy. Co gorsza w ekipie ''Czarodziejów z Wydm'' z każdą minutą był coraz bardziej widoczny brak opoki podkoszowej-Darrel'a Harrisa oraz błyskotliwego strzelca Adama Harington'a. Nieudane akcje Stelmacha, Wichniarza i Freeman'a były wodą na młyn dla lidera PLK. W 5 minucie po trójce Logana było już 3:15 i jasne się stało , że gospodarze w tym meczu będą jedynie statystować.Po pierwszej kwarcie na tablicy widniał wynik 13:29, który był odzwierciedleniem różnicy w jakości gry obu zespołów.
Drugą kwartę z dużą ochotą rozpoczęła Kotwica, która m.in po punktach wprowadzonego w trakcie pierwszej kwarty meczu Brandona Browna, skutecznej defensywie Freeman'a prowadziła w niej 7:5. Szybko zareagował szkoleniowiec gości Thomas Pacesas i poprosił o czas dla swojej drużyny.Po czasie na żądanie punkty dla Asseco Prokomu Gdynia z otwartych pozycji zdobywali Ewing i Zamojski.Kotwica znajdowała jednak luki w obronie rywali i wykonywała skuteczne akcje wieńczone punktami zdobytymi przez Freeman'a (wsad po przechwycie), Omni Smitha czy Szymona Rducha.Efektowne akcje alley-oops Dawid Bręka z Brandonem Brownem podrywały nawet na chwilę publiczność w hali Milenium.Tymczasem Asseco Gdynia korzystając z ogromnego potencjału na ławce rezerwowych szachowała wszystkimi graczami, szukając swoich przewag. Pod koniec pierwszej połowy popis gry dał Ronnie Burrel kończąc akcje wsadami.Wynik 34:56 po 20 minutach gry mówi wiele o obronie kołobrzeżan we wtorkowy wieczór.
Druga połowa to używając terminologii piłkarskiej mecz do ''jednej bramki'' Goście z każdą minutą powiększali swoje prowadzenie,a Kotwica sporadycznie odpowiadała punktami Smith'a oraz Brown'a.Adam Łapeta, Adam Hrycaniuk oraz Radko Warda tak zmęczyli podkoszowych '' Czarodziejów z Wydm'', że za zbędne Pacesas uznał wprowadzanie do gry swojego asa atutowego- trzeciego strzelca Euroligi Quintela Woods'a.
W końcówce meczu trener ''Czarodziejów z Wydm'' pozwolił posmakować ekstraklasowej koszykówki Bartoszowi Matysowi( w 36 minucie), a także chwilę później Wojciechowi Złotemu oraz Marcinowi Chmielewskiemu.
Podkreślić należy , że pomimo 46 punktowej- najwyższej porażki w historii meczów w ramach rogrywek PLK Kotwicy na własnym parkiecie, pozytywnie na wydarzenia na parkiecie reagował fan klub gospodarzy głośno dopingując swoich pupili.
Oby takie akcenty powtórzone zostały 27 marca,kiedy to miejmy nadzieję w kompletnym składzie Kotwica przystąpi do meczu z Polonią 2011.
A tymczasem w najbliższy weekend najlepsi koszykarze w Polsce przenoszą się na Lubelszczyznę , gdzie zostanie rozegrany Mecz Gwiazd 2010 roku w Lublinie.Przypomnijmy, że z obozu ''Czarodziejów z Wydm'' zobaczymy Piotra Stelmacha ( pierwsza piątka Północy) oraz naszego najlepszego strzelca i lidera klasyfikacji zbiórek PLK Darell'a Harris'a.
niedziela, 14 marca 2010
Kotwica pokazała Stalowe nerwy!!!
Kotwica odniosła 7 zwycięstwo w sezonie 2009/2010. W końcówce meczu wyszarpała je Stali i wygrała 79:71 w Stalowej Woli.
Decydująca o losach pojedynku była czwarta kwarta , którą jedenastoma punktami wygrała Kotwica.Przez większość meczu kilkupunktową przewagę miała Stal,która już zapewniła sobie utrzymanie w szeregach najlepszych.W szeregach Kotwicy dobrą partię grał tradycyjnie Darrel Harris, który nie miał sobie równych pod tablicami.Adam Harington, Łukasz Wichniarz czy Bartosz Diduszko także chcieli pokazać wyższość w tym jakże ważnym spotkaniu, nieustępując gospodarzom ani na krok. Szybko problem z faulami miał kapitan Piotr Stelmach( podobnie jak w ostatniej kolejce z PGE Turowem).
W drużynie gospodarzy skuteczny na obwodzie był jedyny obcokrajowiec-David Goldbold,a także Michał Wołoszyn oraz Tomasz Andrzejewski.
Decydująca o losach meczu była ostatnia odsłona,która stała pod znakiem dobrej , mocnej defensywy ''Czarodziejów z Wydm''przez co swoją skuteczność zatracili Goldbold oraz Andrzejewski. W szeregach gości zaczął trafiać z gy Smith, który przez cały mecz świetnie zastawiał tablice( 10 zbiórek), ważne oczka dokładali także grający z dużym zaangażowaniem Harington,Diduszko oraz Darrel Harris.Kotwica w końcówce pokazała ''stalowe nerwy'', trafiając ważne rzuty i ostatecznie zwyciężyła 79:71.Te 2 duże punkty mogą być kluczowe w kontekście utrzymania klubu w ekstraklasie.
Stal: D. Goldbold 20 (3x3,6zb., 4as.) , M.Wołoszyn 15 (3x3), T.Andrzejewski 14 (9 zb.), M.Gabiński 8 ( 7 zb.), P.Pydych 5 ( 1x3) , M.Miszczuk 4 ( 4zb.) , M.Klima 3 (3 zb.), M.Malczyk 2 , P.Partyka 0.
Kotwica: A.Harington 23 (3x3, 4 zb.), Ł.Wichniarz 16( 1x3 , 5 zb.), O.Smith 16 ( 10 zb!., 2 as.) ,D.Harris 14 (16 zb!) , B.Diduszko 10, P.Stelmach 0 , B.Freeman 0, D.Bręk 0.
Teraz ''Czarodziejów z Wydm'' czeka mecz w Kołobrzegu z aktualnym mistrzem Polski, ćwiercfinalistą Euroligi- zespołem Asseco Prokom Gdynia.Nikomu nie trzeba więc reklamować takiego spotkania
.Początek meczu wyjątkowo we WTOREK 16 MARCA o godz. 19!!!! Stawmy się licznie na hali i pokażmy, że warto organizować koszykówkę dla kibiców w Kołobrzegu!

Współpracy na linii kibice - zarząd klubu możemy
''Stalówce'' jedynie pozazdrościć.
więcej na :www.e-kotwica.kolobrzeg.pl
Decydująca o losach pojedynku była czwarta kwarta , którą jedenastoma punktami wygrała Kotwica.Przez większość meczu kilkupunktową przewagę miała Stal,która już zapewniła sobie utrzymanie w szeregach najlepszych.W szeregach Kotwicy dobrą partię grał tradycyjnie Darrel Harris, który nie miał sobie równych pod tablicami.Adam Harington, Łukasz Wichniarz czy Bartosz Diduszko także chcieli pokazać wyższość w tym jakże ważnym spotkaniu, nieustępując gospodarzom ani na krok. Szybko problem z faulami miał kapitan Piotr Stelmach( podobnie jak w ostatniej kolejce z PGE Turowem).
W drużynie gospodarzy skuteczny na obwodzie był jedyny obcokrajowiec-David Goldbold,a także Michał Wołoszyn oraz Tomasz Andrzejewski.
Decydująca o losach meczu była ostatnia odsłona,która stała pod znakiem dobrej , mocnej defensywy ''Czarodziejów z Wydm''przez co swoją skuteczność zatracili Goldbold oraz Andrzejewski. W szeregach gości zaczął trafiać z gy Smith, który przez cały mecz świetnie zastawiał tablice( 10 zbiórek), ważne oczka dokładali także grający z dużym zaangażowaniem Harington,Diduszko oraz Darrel Harris.Kotwica w końcówce pokazała ''stalowe nerwy'', trafiając ważne rzuty i ostatecznie zwyciężyła 79:71.Te 2 duże punkty mogą być kluczowe w kontekście utrzymania klubu w ekstraklasie.
Stal Stalowa Wola -Kotwica Kołobrzeg
71:79
(14:17, 24:20, 22:20, 11:22)
Stal: D. Goldbold 20 (3x3,6zb., 4as.) , M.Wołoszyn 15 (3x3), T.Andrzejewski 14 (9 zb.), M.Gabiński 8 ( 7 zb.), P.Pydych 5 ( 1x3) , M.Miszczuk 4 ( 4zb.) , M.Klima 3 (3 zb.), M.Malczyk 2 , P.Partyka 0.
Kotwica: A.Harington 23 (3x3, 4 zb.), Ł.Wichniarz 16( 1x3 , 5 zb.), O.Smith 16 ( 10 zb!., 2 as.) ,D.Harris 14 (16 zb!) , B.Diduszko 10, P.Stelmach 0 , B.Freeman 0, D.Bręk 0.
Teraz ''Czarodziejów z Wydm'' czeka mecz w Kołobrzegu z aktualnym mistrzem Polski, ćwiercfinalistą Euroligi- zespołem Asseco Prokom Gdynia.Nikomu nie trzeba więc reklamować takiego spotkania
.Początek meczu wyjątkowo we WTOREK 16 MARCA o godz. 19!!!! Stawmy się licznie na hali i pokażmy, że warto organizować koszykówkę dla kibiców w Kołobrzegu!
Omni Smith( nr 5) dobrze odczytuje intencje rywali.

Walka w Stalowej Woli na każdej płaszczyźnie.
''Stalówce'' jedynie pozazdrościć.
źródło foto: www. wstalowej.pl
więcej na :www.e-kotwica.kolobrzeg.pl
piątek, 12 marca 2010
Czy Kotwica pokaże ''stalowe nerwy''(?)
Coraz bliżej decydujących rozstrzygnięć w PLK. Jeśli Kotwica marzy o utrzymaniu w gronie najlepszych musi zacząć nareszcie wygrywać spotkania wyjazdowe!!!
Koszykarze Kotwicy Kołobrzeg z jedenastu potyczek w halach rywali potrafili dotychczas wygrać zaledwie dwa spotkania i to jedynie z outsaiderami ligi( z Polonia 2011 w Warszawie oraz Sportino w Inowrocławiu).Czy możemy więc liczyć na pozytywne wieści ze Stalowej Woli w sobotni wieczór? Będzie o nie trudno , ponieważ Stal to typowa drużyna własnej hali.
Gorąca atmosfera, którą tworzą w hali beniaminka licznie zgromadzeni kibice to z pewnością ich duży atut. Jeśli chodzi o sferę sportową to o sile ''Stalówki ' stanowią: mierzący 214 cm wzrostu center Marek Miszczuk,niski skrzydłowy David Goldbold oraz 26- letni Michał Wołoszyn.Stal Stalowa Wola, która na 3 kolejki przed zakończeniem sezonu zapewniła już sobie utrzymanie w PLK postanowiła oddać 14 lutego drogiego w utrzymaniu, najlepszego strzelca Jarryd'a Loyda, który to przeniósł się do PGE Turowa Zgorzelec.Jest to na pewno spore osłabienie przed fazą pre play-offs, ponieważ filigranowy Amerykanin notował średnio w czasie 30 minut gry 15 punktów,5 asyst i aż 4 zbiórki na mecz.Dodatkowo doskonale uzupełniał się z D.Goldboldem,których to dwójkowe akcje siały postrach w ekipach rywali.
Beniaminek ligi w minionej kolejce przegrał w dramatycznych okolicznościach z będącą na fali Polonią Warszawa 69:70.Decydujący punkt dla ''Czarnych Koszul'' z linii 4,20 m zdobył Joshua Alexander.Kotwica natomiast doznała druzgocącej porażki w Zgorzelcu z zespołem PGE 70:94.Obie drużyny sąsiadujące ze sobą w tabeli są więc rządne zwycięstwa.
Pierwsze spotkanie rozegrane 5 grudnia 2009 roku w Kołobrzegu zakończyło się zaskakującą porażką Kotwicy 77:84.Katem kołobrzeżan okazał się wówczas Michał Wołoszyn , który zdobył 22 punkty przede wszystkim dzięki niesamowitej skuteczności rzutów dystansowych( 6/8 za 3 !) Czy tym razem ""Czarodziejom z Wydm'' uda się wywieźć z gorącego terenu tak cenne w kontekście utrzymania w PLK 2 ''duże'' punkty ?
Odpowiedź uzyskamy w najbliższą sobotę 13 marca o godz.18.Zapraszam do relacji ''akcja po akcji'' zamieszczanej na oficjalnej stronie ligi http://www.plk.pl/
zdobył dla Stali 22 punkty.
Koszykarze Kotwicy Kołobrzeg z jedenastu potyczek w halach rywali potrafili dotychczas wygrać zaledwie dwa spotkania i to jedynie z outsaiderami ligi( z Polonia 2011 w Warszawie oraz Sportino w Inowrocławiu).Czy możemy więc liczyć na pozytywne wieści ze Stalowej Woli w sobotni wieczór? Będzie o nie trudno , ponieważ Stal to typowa drużyna własnej hali.
Gorąca atmosfera, którą tworzą w hali beniaminka licznie zgromadzeni kibice to z pewnością ich duży atut. Jeśli chodzi o sferę sportową to o sile ''Stalówki ' stanowią: mierzący 214 cm wzrostu center Marek Miszczuk,niski skrzydłowy David Goldbold oraz 26- letni Michał Wołoszyn.Stal Stalowa Wola, która na 3 kolejki przed zakończeniem sezonu zapewniła już sobie utrzymanie w PLK postanowiła oddać 14 lutego drogiego w utrzymaniu, najlepszego strzelca Jarryd'a Loyda, który to przeniósł się do PGE Turowa Zgorzelec.Jest to na pewno spore osłabienie przed fazą pre play-offs, ponieważ filigranowy Amerykanin notował średnio w czasie 30 minut gry 15 punktów,5 asyst i aż 4 zbiórki na mecz.Dodatkowo doskonale uzupełniał się z D.Goldboldem,których to dwójkowe akcje siały postrach w ekipach rywali.
Beniaminek ligi w minionej kolejce przegrał w dramatycznych okolicznościach z będącą na fali Polonią Warszawa 69:70.Decydujący punkt dla ''Czarnych Koszul'' z linii 4,20 m zdobył Joshua Alexander.Kotwica natomiast doznała druzgocącej porażki w Zgorzelcu z zespołem PGE 70:94.Obie drużyny sąsiadujące ze sobą w tabeli są więc rządne zwycięstwa.
Pierwsze spotkanie rozegrane 5 grudnia 2009 roku w Kołobrzegu zakończyło się zaskakującą porażką Kotwicy 77:84.Katem kołobrzeżan okazał się wówczas Michał Wołoszyn , który zdobył 22 punkty przede wszystkim dzięki niesamowitej skuteczności rzutów dystansowych( 6/8 za 3 !) Czy tym razem ""Czarodziejom z Wydm'' uda się wywieźć z gorącego terenu tak cenne w kontekście utrzymania w PLK 2 ''duże'' punkty ?
Odpowiedź uzyskamy w najbliższą sobotę 13 marca o godz.18.Zapraszam do relacji ''akcja po akcji'' zamieszczanej na oficjalnej stronie ligi http://www.plk.pl/
Źródło foto:www.wstalowej.pl
Michał Wołoszyn w pierwszym meczu rozegranym w Kołobrzegu zdobył dla Stali 22 punkty.
Turów brutalnie pozbawił złudzeń Kotwicę.
Turów Zgorzelec rozgromił na własnym parkiecie Kotwicę 94:70. To co działo się w drugiej połowie w szeregach gości w obronie mogło doprowadzić do głębokich stanów depresyjnych nawet najwierniejszych fanów "Czarodziejów z Wydm''Ale zacznijmy od początku.Pierwsze minuty meczu to całkowita dominacja na parkiecie Turowa, który w mgnieniu oka prowadził 9:0 po celnym rzucie za trzy Chylińskiego, punktach z pod kosza oraz z linni osobistych Wright'a. Kotwica wyglądała jak ciężko znokautowany , zamroczony bokser, którego sekundant poddał właśnie i zakazał powrotu na ring.Widząc nieudolność w grze Kotwicy gospodarze skrzętnie to wykorzystali i dołożyli kolejną trójkę- tym razem autorstwa Justina Gray'a,a nad kołobrzeskim koszem bezkarnie fruwał Brandon Wallace wykonując efektowny wsad.Efekt- Kotwica przegrywa 7:20 i zanosi się w tym momencie na ''ciężki nokaut''. Coś jednak od tego momentu drgnęło w szeregach''Czaroidziejów z Wydm''..Trafiać zaczął Bartosz Diduszko( akcja 2+1 , celny rzut z końcową syreną akcji ''24'' sekundowej) trzymając Kotwicę w grze.Po 10 minutach więc 26:15 dla Turowa Zgorzelec.
Druga kwarta to zupełnie '' inna bajka'' w wykonaniu Kotwicy. Kołorzeżanie zaczęli trafiać z dystansu i dzięki rzutom Stelmacha, Bręka oraz zaciśnieniu szyków obronnych zniwelowali stratę do 8 punktów( 25:33).Potem jeszcze Brandon Brown zablokował w obronie efektownie Loyd'a pokazując, że kołobrzeżanie broni jeszcze w tym starciu nie złożyli.
Kotwica zmniejszyła swoją stratę do 4 punktów po celnej trójce Łukasza Wichniarza(40 :44).W tym momencie druga kwarta dla kołobrzeżan aż 25:18.Chwilę później Harris trafił na dodatek dwa osobiste i z nawet 16 punktowej przewagi Turowa zostały jedynie dwa oczka!W końcówce pierwszej połowy gospodarze jeszcze podreperowali swój dorobek i po celnej ''trójce'' Gray'a ekipa gospodarzy schodziła na długą przerwę prowadząc 49:42.
Druga odsłona meczu rozpoczęło się ponownie obiecująco dla Kotwicy. Po punktach Omniego Smith'a było nawet jedyne 52:54. Niestety od tej chwili Kotwica po prostu stanęła !Najpierw dwa szybkie faule odgwizdano Łukaszowi Wichniarzowi, a kontuzję w walce podkoszowej odniósł Adam Harington. Gra gości zupełnie się posypała,choć to jest nawet za mało powiedziane. Niestety w ataku nasze akcje od połowy 3 kwarty to było już tylko ''podwórkowe granie''i nie miało nic wspólnego z ekstraklasowym poziomem koszykówki.
Nie szukaliśmy w ataku swoich przewag, grając monotonnie dwie , trzy zagrywki co w dłuższej perspektywie nie mogło się powieść...A na pewno nie z tak doświadczonym szkoleniowcem jakim jest Andrej Urlep, który szybko połapał się w grze Kotwicy Kołobrzeg.Efekt wprost zadziwiający. Seria punktowa 13:0, która wybiła gościom koszykówkę z głowy.Trzecia odsłona zdecydowanie dla Turowa, więc po 30 minutach przewaga gospodarzy wzrosła do 14 punktów( 70:56)
Czwarta kwarta to ciąg dalszy egzekucji wykonanej na ''Czarodziejach z Wydm''. Wystarczy powiedzieć, że wsadami akcje kończyli: głęboki rezerwowy Turowa, mierzący 225 cm wzrostu Aleksander Rindin , młody Chris'' Lotnik '' Johnson, Konrad Wysocki czy weteran Adam Wójcik. Kotwica próbowała zmniejszyć stratę seryjnie oddawanymi rzutami za 3 z nieprzygotowanych pozycji- bezskutecznie.Szkoda tylko, że w ''walce o honor'' Kotwicy nie mógł pomóc kapitan Piotr Stelmach, który decyzją trenera Blechacza nie pojawił się w ogóle na parkiecie w 4 kwarcie, którą to z czterema faulami przesiedział w całości na ławce rezerwowych.Szkoda , bo w pierwszej połowie był to naprawdę jasny punkt gości( 14 zdobytych punktów).Dziwna to decyzja trenera . Tak samo jak dziwny przebieg miał sobotni mecz w Zgorzelcu. Niestety z happy end'em dla Turowa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





