Czy Brandon Brown jest pożytecznym nabytkiem Kotwicy Kołobrzeg?

Powered By Blogger

Szukaj na tym blogu

niedziela, 28 lutego 2010

Anwil za mocny dla ''Czarodziejów z Wydm''.


Początek nie wskazywał jednak, że tego dnia ''Rottwailerzy z Kujaw'' będą zdecydowanie lepsi od ekipy gospodarzy i odniosą tak przekonywujące zwycięstwo.
Kotwica rozpoczęła mecz '' piątką'': Smith, Harington,Wichniarz, Stelmach, Harris.Po stronie gości wyjściowy skład tworzyli: Szubarga, Pluta,Tulijkovic, Jovanovic i Dunn.

Spotkanie świetnie rozpoczęli ''Czarodzieje z Wydm''.Po trójkach Harington'a i Harris'a było 6:0 na korzyść gospodarzy.Potem jeszcze ''trzy grosze'' dołożyli kapitan Piotr Stelmach oraz Omni Smith.W obozie Anwilu konsternacja. Kotwica prowadzi 12:4 i dyktuje warunki na parkiecie.
Od tego momentu goście zaczynają dochodzić do głosu.Seryjnie punktuje  po penrtracjach podkoszowych Szubarga,z dystansu trafia  Tulijkovic,a przewaga zmniejsza się do 3 punktów (14:11).Następne akcje wyglądają tak jakby Kotwica złapała ''drugi oddech''.Celne rzuty Kołobrzeżan z pod kosza autorstwa Stelmacha, Wichniarza i Smitha przy lepiej zacieśnionych szykach obronnych pozwalają na ponowne zwiększenie przewagi do 8 punktów (28:20) w 9 minucie meczu.

Przełomowy fragment spotkania to z całą pewnością druga kwarta .Sygnał do ataku dla Anwilu dał dopiero co wprowadzony do gry Rashard Sullivan, który wsadem zmniejszył prowadzenie gospodarzy do  4 oczek(32:36).W obronie chwilę później dołożył blok na Wichniarzu,a jego rodak Dru Joyce po minięciu Dawida Bręka zdobywa punkty z pod kosza.W 16 minucie na tablicy jest remis 36:36, a o czas poprosił trener Blechacz.Po przerwie na żądanie Anwil na pierwsze prowadzenie w meczu wyprowadził Brad Wilkenman (Anwil wygrywa 38:36).Po stronie gospodarzy  nadal wielka indolencja strzelecka nawet z otwartych pozycji.Kwartę celnymi rzutami osobistymi zwięczył Kamil Chanas.Do przerwy więc 42:36 dla Anwilu, który zdemolował w 2 kwarcie ''Czarodziejów z Wydm'' 20:6!!!
3 kwarta niestety bez emocji.Przyczynkiem takiej sytuacji była gra Anwilu, który sukcesywnie powiększał swoje prowadzenie, odbierając gospodarzom ochotę do dalszej walki.Tulijkovic, Jovanovic , Pluta i  przede wszystkim niezywkle aktywny  w przekroju całego meczu Szubarga to główni bohaterowie tej odsłony meczu.Po stronie Kotwicy próbował jeszcze ''szarpac '' Omni Smith trafiając z obwodu oraz Adam Harington i Darrel Harris, który dwoił się i troił w strefie podkoszowej.To jednak  tego dnia było zdecydowanie za mało na v-ce lidera tabeli.W 25 minucie było już 16 punktów straty po wsadzie Tulijkovicia (43:59). I na nic się zdały nawet rzuty trzypunktowe Bartka Diduszko.Anwil przed ostatnią odsłoną meczu osiągnął bezpieczną piętnastopunktową przewagę .Na tablicy świetlnej widniał wynik 66:51 na korzyść gości z Kujaw.

Czwarta kwarta bez historii.W Kotwicy dobre zmiany dali jeszcze Szymon Rduch i Brandon Brown (jego pierwsze wejście na parkiet miało miejsce dopiero w 26 minucie), ale było już za późno.Przewaga Anwilu w żadnym fragmencie czwartej kwarty nie była zagrożona.Skończyło się więc na 14 punktach deficytu i porażce 74:88.

Cóż tego dnia Kotwica okazała się gorsza.Był to jednak rywal zdecydowanie silniejszy organizacyjnie, a przede wszystkim kadrowo.
Miejmy nadzieje, że nasza drużyna nie będzie rezygnować i ''podejmie rękawice'' w Zgorzelcu w spotkaniu z PGE Turowem.Z wielkiej drużyny lat 2006-2008 Saso Filipovskiego pozostała tylko nazwa i w obecnym sezonie jest to zdecydowanie słabszy zespół, którego to ogrywa coraz więcej drużyn w naszej lidze-w sobotnim meczu była to  Polpharma, która wygrała w Starogardzie Gdańskim 81:75, będąc jednocześnie zdecydowanie lepsza przez całe spotkanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz