Czy Brandon Brown jest pożytecznym nabytkiem Kotwicy Kołobrzeg?

Powered By Blogger

Szukaj na tym blogu

piątek, 12 marca 2010

Turów brutalnie pozbawił złudzeń Kotwicę.

Turów Zgorzelec rozgromił na własnym parkiecie Kotwicę 94:70. To co działo się w drugiej połowie w szeregach gości w obronie mogło doprowadzić do głębokich stanów depresyjnych nawet najwierniejszych fanów "Czarodziejów z Wydm''Ale zacznijmy od początku.Pierwsze minuty meczu to całkowita dominacja na parkiecie Turowa, który w mgnieniu oka prowadził 9:0 po celnym rzucie za trzy Chylińskiego, punktach z pod kosza oraz z linni osobistych Wright'a. Kotwica wyglądała jak ciężko znokautowany , zamroczony bokser, którego sekundant poddał właśnie i zakazał powrotu na ring.Widząc nieudolność w grze Kotwicy gospodarze skrzętnie to wykorzystali i dołożyli kolejną trójkę- tym razem autorstwa Justina Gray'a,a nad kołobrzeskim koszem bezkarnie fruwał Brandon Wallace wykonując efektowny wsad.Efekt- Kotwica przegrywa 7:20 i zanosi się w tym momencie na ''ciężki nokaut''. Coś jednak od tego momentu drgnęło w szeregach''Czaroidziejów z Wydm''..Trafiać zaczął Bartosz Diduszko( akcja 2+1 , celny rzut z końcową syreną akcji ''24'' sekundowej) trzymając Kotwicę w grze.Po 10 minutach więc 26:15 dla Turowa Zgorzelec.



Druga kwarta to zupełnie '' inna bajka'' w wykonaniu Kotwicy. Kołorzeżanie zaczęli trafiać z dystansu i dzięki rzutom Stelmacha, Bręka oraz zaciśnieniu szyków obronnych zniwelowali stratę do 8 punktów( 25:33).Potem jeszcze Brandon Brown zablokował w obronie efektownie Loyd'a pokazując, że kołobrzeżanie broni jeszcze w tym starciu nie złożyli.

Kotwica zmniejszyła swoją stratę do 4 punktów po celnej trójce Łukasza Wichniarza(40 :44).W tym momencie druga kwarta dla kołobrzeżan aż 25:18.Chwilę później Harris trafił na dodatek dwa osobiste i z nawet 16 punktowej przewagi Turowa zostały jedynie dwa oczka!W końcówce pierwszej połowy gospodarze jeszcze podreperowali swój dorobek i po celnej ''trójce'' Gray'a ekipa gospodarzy schodziła na długą przerwę prowadząc 49:42.

Druga odsłona meczu rozpoczęło się ponownie obiecująco dla Kotwicy. Po punktach Omniego Smith'a było nawet jedyne 52:54. Niestety od tej chwili Kotwica po prostu stanęła !Najpierw dwa szybkie faule odgwizdano Łukaszowi Wichniarzowi, a kontuzję w walce podkoszowej odniósł Adam Harington. Gra gości zupełnie się posypała,choć to jest nawet za mało powiedziane. Niestety w ataku nasze akcje od połowy 3 kwarty to było już tylko ''podwórkowe granie''i nie miało nic wspólnego z ekstraklasowym poziomem koszykówki.

Nie szukaliśmy w ataku swoich przewag, grając monotonnie dwie , trzy zagrywki co w dłuższej perspektywie nie mogło się powieść...A na pewno nie z tak doświadczonym szkoleniowcem jakim jest Andrej Urlep, który szybko połapał się w grze Kotwicy Kołobrzeg.Efekt wprost zadziwiający. Seria punktowa 13:0, która wybiła gościom koszykówkę z głowy.Trzecia odsłona zdecydowanie dla Turowa, więc po 30 minutach przewaga gospodarzy wzrosła do 14 punktów( 70:56)



Czwarta kwarta to ciąg dalszy egzekucji wykonanej na ''Czarodziejach z Wydm''. Wystarczy powiedzieć, że wsadami akcje kończyli: głęboki rezerwowy Turowa, mierzący 225 cm wzrostu Aleksander Rindin , młody Chris'' Lotnik '' Johnson, Konrad Wysocki czy weteran Adam Wójcik. Kotwica próbowała zmniejszyć stratę seryjnie oddawanymi rzutami za 3 z nieprzygotowanych pozycji- bezskutecznie.Szkoda tylko, że w ''walce o honor'' Kotwicy nie mógł pomóc kapitan Piotr Stelmach, który decyzją trenera Blechacza nie pojawił się w ogóle na parkiecie w 4 kwarcie, którą to z czterema faulami przesiedział w całości na ławce rezerwowych.Szkoda , bo w pierwszej połowie był to naprawdę jasny punkt gości( 14 zdobytych punktów).Dziwna to decyzja trenera . Tak samo jak dziwny przebieg miał sobotni mecz w Zgorzelcu. Niestety z happy end'em dla Turowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz